Obserwatorzy

piątek, 12 sierpnia 2011

:(((

Jest mi źle :((( to chyba pogoda, jakaś taka 'rozmemłana' jestem. Założyłam dziś moją dziko różową tunikę, ale nie pomaga, nawet mocna kawa w moim wielgaśnym kubku z krowa nie stawia mnie na nogi. Normalnie padaka totalna - jak ja wytrzymam w pracy do 16.30 :/


Może na poprawę humoru, napiszę coś o błyszczyku, który kiedyś kupiłam właśnie dlatego, żeby poprawić sobie humorexa. H&M - babeczka.



Kosmetyk z babeczki wydłubujemy palcem :/ nie mam z tym jakiegoś większego problemu. Ma fajną żelową formę i pięknie pachnie malinami. Na ustach nie daje koloru raczej poświatę, nawilża - nie wysuza ust.

środa, 10 sierpnia 2011

TONIKI - ZIAJA, OGÓRKOWY; SORAYA, KURACJA DOTLENIAJĄCA ( NAWILŻAJĄCO-DOTLENIAJĄCY )



Na pierwszy ogień pójdzie Ziaja i mój tonik ogórkowy. Opakowanie: jak to Ziaja, proste dla mnie jest ok.; produkt ślicznie pachnie, łatwo się go nakłada zarówno na wacik jak i na twarz. Co do działania: odświeża, nawilża, ale zostawia na twarzy jakby delikatny film, który odrobinę się lepi:/, po całkowitym wchłonięciu to uczucia znika, na całe szczęście bo już przez chwilę chciałam ten produkt skreślić.



SORAYA KURACJA DOTLENIAJĄCA. Tak więc niewiem jak z tym 'dotlenieniem', ale nawilżenie jest, dodatkowo pieknie odświeża twarz, no i jak na moje oko skóra po jakimś czasie jest idealnie gładka i mięciutka. Gorąco polecam ten produkt, ponieważ uważam, że jest genialny.



PŁYN MICELARNY ZIAJA SOPOT SPA



Nierozumiem dlaczego Ziaja mi to zrobiła:/ Uwielbiam ich wszystkie produkty, naprawdę, a ten płyn to porażka. Może zaczne od tego, że się pieni:/ szczypie w oczy, nie radzi sobie tuszem nie wspomnę o kredce. Ma plusy ale dla mnie nie wystarczające: ma śliczny kolor i jest niedrogi, ale naprawdę to za mało.



COŚ O WŁOSACH I DO WŁOSÓW

Moje włosy są...hmmmmmmmm. - nie ma tragedii, ale szału również. Od dziecka miałam bardzo długie,włosy w kolorze ciemnego blondu. Plusami moich kłaczków było przedewszystkim to, że były zdrowe lśniące i powinnam była być z nich zadowolona, ale cóż - nie byłam więc w wieku lat 15 zaczęłam je farbować, najpierw były to pasemka, które doprowadziły moje włosy do wysuszenia totalnego, a potem ( do dnia dzisiejszego zresztą ) farba, która nie ma aż tak szkodliwego wpływu na moje kołtunki:).
Powolutku zaczęłam je skracać - niewiedzieć czemu i po co, aż wkońcu doszło do tego, że obcięłam je na zupełnie krótkoi do dziś je zapuszczam - wyglądam w takiej "przejściowej" fryzurce...masakrycznie, mój mąż twierdzi, że jest inaczej, ale cóż ma mówić innego :))). Farbowanie niestety powoduje u mnie wysuszenie, dlatego muszę stosować dużo odżywek żeby między innymi rozczesać włosy po umyciu, co ciekawe te wszystkie specyfiki muszą być lekkie i nie mogą włosów obciążać z tewgo powodu iż z natury szybko mi się przetłuszczają, a myję je codziennie.

Chciałam Wam polecić trzy ciekawe specyfiki wszystkie w sprayu.

Pierwszym z nich będzie spray do włosów farbowanych GARNIER FRUCTIS - EKSPRESOWA ODŻYWKA

Kilka faktów o niej:
  • ma podwójną formułę, przed użyciem należy produkt wstrząsnąć
  • ma bardzo sympatyczny zapach
  • ma śliczny kolor
  • łatwo się ją nakłada
  • jest bardzo wydajna
Moja opinia:
  • przedewszystkim, po jej zastosowaniu bardzo łatwo rozczesać włosy
  • nie przetłuszcza ich i nie obciąża
  • włosy cały dzień nią pachną
  • daje włosom delikatny połysk/blask ( choć na moim blondzie daje znikomy efekt to sądze, że na ciemnych włosach efekt byłby lepszy )
Odżywka warta chociaż wypróbowania.





PANTENE PRO-V - AQUA LIGHT

Kilka faktów o niej:
  • ma podwójną formułę, przed użyciem należy produkt wstrząsnąć
  • ma bardzo sympatyczny zapach
Moja opinia:
  • nie obciąża włosów
  • pomaga w rozczesywaniu
  • włosy są jakby gładsze po jej zastosowaniu
  • włosy przez cały dzień ślicznie pachną
Warto ją kupić, polecam.




Kolejnym produktem jest spray, który dostałam od mojej bratowej, niewiem czy produkt jest dostępny u Nas. TREVOR SORBIE - nei słyszałam nigdy o tej firmie, bratowa kupiła mi serie trzech produktów: szampon, odżywka i ten spray. Cała seria przepięknie pachnie. Stosuje spray na suche włosy, po zastosowaniu widać, że włosy: nie puszą się, nie elektyzują, produkt daje efekt szybkiego odświeżenia. Polecam.


poniedziałek, 8 sierpnia 2011

ROZDANIE U MOJE KOSMETYKI BY N

Biorę udział w genialnym rozdaniu


ZASADY ROZDANIA:

1. NIE musisz być obserwatorem mojego bloga, ponieważ chciałabym aby osoby mnie obserwujące były tu z własnej woli, więc jeśli nie chcesz mnie obserwować ale masz ochotę wziąć udział w rozdaniu - nie ma problemu, wystarczy, że się zgłosisz wpisując komentarz :).

Wszyscy mogą wziąć udział w rozdaniu :)!!!


2. Komentarz musi zawierać:
a. słowo CHCĘ
b. Twój e-mail

3. Proszę umieść notkę o moim rozdaniu na Twoim blogu (może być przy okazji Twojej notki, na końcu) wraz ze zdjęciem 1 z tego wpisu (logo rozdania) oraz zasadami.

ROZDANIE TRWA DO 21 sierpnia. Zwycięzca zostanie wylosowany :)

YVES ROCHER - CIĄG DALSZY :))) WODY TOALETOWE: WANILIA, MALINA




Którz z nas nie lubi pięknie pachnieć? Wszyscy uwielbiają.

Będąc w Yves Rocher, wyniuchałam dwa zapachy: malinę ( wzięłam maleństwo na próbę i potem żałowałam, że nie wziełam pełnowymiarowej butelki ), zapach jest cudny - po prostu maliny, świeże i pachnące - zapach utrzymuje się bardzo krótko tak jak w przypadku mgiełek Avon - a szkoa wielka. Drugi zapach to wanilia - wziełam butelkę pełnowymiarową i bardzo dobrze, że to uczyniłam :) w przeciwieństwie do malin zapach czuć bardzo długo jak zwykłe perfumy, a to zasługa wanilii, która w tym wydaniu jest ciepła, słodka jakby mleczna - piękny zapach.

YVES ROCHER - MLECZKO DO CIAŁA KOKOS






Chyba od zawsze miałam słabość do tej firmy, w sumie nie mogę sobie skojarzyć dlaczego, ale zawsze kiedy przechodzę obok sklepiku z ich produktami po prostu muszę sobie coś kupić.

Mleczko kupiłam w sumie dlatego, że uwielbiam kokos w każdym kosmetyku. Ten pachnie ślicznie, takim prawdziwym kokosem, mleczko jest rzadkie - jak to mleczko, szybko się wchłania, nie robi tłustej warstwy na skórze. Spektakularnego nawilżenia nie zauważyłam, ale moim zdaniem przedstawicielkom skóry suchej się nie spodoba jego działanie. Jeszcze jeśli chodzi o opakowanie - przyzwoite, ale gdyby preparat był bardziej gęsty nic z niego bym nie wygrzebała. Ogólnie fajny - przedewszystkim ze względu na zapach.


QUEEN HELENE, COCCOA BUTTER

Raczej nie kupuje kosmetyków przez internet, ale w przypadku tego balsamu zrobiłam wyjątek, - gdzieś o nim przeczytałam i uparłam się, że muszę go mieć.
Na początek - gigantyczna butla :), łatwo się z niej wydobywa kosmetyk przez niewielki otworek, 'leję' się jak mleczko, ładnie się wchłania - choć chwilkę trzeba się pomasować żeby kosmetyk 'zniknął', nie klei się, niesamowicie nawilża, używam go nawet po goleniu - nie uczula, ze względu na wielką butlę jest bardzo wydajny. Kosztował mnie ok. 40zł., ale warto było jest świetny. Niestety ma jeden minus - zapach - liczyłam na słodkie masło kakaowe, a wyszło 'apteczne zatęchłe kakao, na szczęście zapach szybko znika, a działanie rekompensuje tego minusa.



ORIGINAL SOURCE - ŻEL POD PRYSZNIC, LIME; MANGO I MACADAMIA

Jeśli chodzi o produkty pod prysznic, zawsze muszę ich mieć dużo, bo szybko mi się nudzą i w połowie opakowania zabieram się za inne. W przypadku tego specyfiku jest zupełnie inaczej, jak widać na zdjęciu limonka jest na wykończeniu - szoruję się nią namiętnie, jest rewelacyjna. Zapach odświeżający i co istotne nie pachnie chemią i sztucznością tylk oprawdziwymi owocami. Jest niewiarygodnie wydajny, naprawdę niewielka kropla wystarczy, aby gąbka zrobiła tyle piany, że nie można jej później spłukać. Plus również za opakowanie oraz za 'niekapka', nie wyleje nam się za dużo produktu, choćbyśmy nawet chcieli. Te dwa żele kupiłam na próbę, ale na pewno zostaną ze mną na dłużej.





WIBO - SERIA RÓŻANA - CIĄG DALSZY






Jako typowa 'maniaczka' musiałam go mieć :) Jest naprawdę genialny, jest dość gęsty i kleisty, ale przez to dłużej zostaje na ustać - nie lepi się, cudownie pachnie różami. Posiadam kolor '05' - jest to bardzo jasny mleczny róż, na ustach wygląda bardzo naturalnie.





Z kolei szminka jest dziko różowa, zawiera drobinki, które pięknie połyskują, ale nie wyglądają tandetnie. Cudnie pachnie, utrzymuje sie na ustach jak błyszczyk i tak też na nich wygląda, jest jakby żelowa co jest bardzo ciekawe - nie miałam jeszcze takiej szminki.


Jak na razie moje doświadczenia z serią różną są rewelacyjne, oby tak dalej.

BIAŁY JELEŃ - POLLENA OSTRZESZÓW

Co do pielęgnacji mojej twarzy to jest ciężka sprawa, tzn. czasem używam jakiegoś kosmetyku i jest wszystko ok. a za chwilę ten sam preparat mnie uczula. Ktoś kiedyś powiedział :), że Biały Jeleń jest taki 'super wow', więc zaryzykowałam i nie żałuję. Ten kosmetyk jest fenomenalny, 'naprawił' moją skórę na twarzy, teraz naprawdę bardz rzadko pojawiają mi się niespodzianki, zauważyłam również zmniejszenie się świecenia. Produkt naprawdę dobry, ale nie polecam osobom, które mają suchą skórę, moim zdaniem dodatkowo może powodować przesuszenie.